poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Prolog
Seattle
16 wrzesień 2012 r
Siedziała przy jego szpitalnym łóżku z nisko zwieszoną głową. Łzy ciurkiem płynęły po jej rumianych policzkach, a z uchylonych ust wydobywał się co chwilę cichy szloch. Nie mogła uwierzyć, że osoba którą kocha nad życie właśnie umiera. Trzymała Go za rękę, gdy poczuła jak dłoń jej ukochanego lekko drży. Z nadzieją podniosła swe brązowe oczy na bladą twarz chłopaka.
-Cassie....-cichy szept trafił do jej uszu. Nie mogła uwierzyć, że wreszcie się obudził. Po tylu tygodniach wreszcie się wybudził.
-Och Cas....dziękuje że tu jesteś.-westchnął z ulgą uchylając powieki. Jego oczy natychmiast trafiły na zapłakaną twarz dziewczyny.
-Zawsze będę.-w kącikach jej oczu zaczęła zbierać się kolejna porcja łez.-Zawołam lekarza...
-Nie.-ścisnął dłoń ukochanej. Nagle przeszył go okropny ból. Jednak po kilku sekundach ustał. Dziewczyna zszokowana patrzyła na twarz swojego chłopaka. W jej oczach był tylko ból.
-Kochanie...obiecuję ci że zawsze będę z Tobą.-a ona już wiedziała co miał na myśli. On umiera. Samotna łza spłynęła po jej policzku.-Proszę....obiecaj mi jedno.
-Wszystko.-szepnęła z czułością w głosie.
-Obiecaj mi że znajdziesz kogoś z kim będziesz szczęśliwa. Będziesz robić to co kochasz. Nie będziesz mówić, że jesteś gorsza od innych dziewczyn bo to kłamstwo. Jesteś piękna.
-Ja..n-nie...-przerwała wpatrując się w jego śliczne tęczówki.-Obiecuję.
-Kocham cię Destiny Cassie Davis, zawsze będę.-szepnął jakby trudno było mu wymówić chodź jedną sylabę.
-Kocham cię Dylanie Foster. -szepnęła z trudem powstrzymując płacz. On natomiast zamknął oczy i wziął swój ostatni wdech. Był spokojny bo wiedział że jest na świecie ktoś kto go naprawde kocha. Ona natomiast nie mogła znieść tego że po raz kolejny straciła osobę którą kochała ponad życie.
~~~~.~~~~~
Ufff... :D prolog za nami. Mam nadzieje że spodobał się wam i będziecie dalej czytać moje opowiadanie :D
Napiszcie w komentarzach czy wam się podobał czy nie. Wasza opinia jest dla mnie bardzo ważna. Kochaam :*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz